czwartek, 13 listopada 2014

Mega* wyobraźnia.



Mamo! Mamo, patrz! Mam motor!



I teraz... uwaga...




Zaraz przemieni się...



W TRANSFORMERA!!!



Ma tu takie dwa karabiny i strzelbę ogniową... Puf, puf, puf!





--------------------


*Ostatnio Antek do prawie każdego przymiotnika dodawał "mega": mega dziwne, mega duże, mega fajne, mega śmieszne, było na porządku dziennym. Tymczasem, mimochodem zauważyliśmy z Maciem u mnie podobną tendencję i teraz nie wiemy co było pierwsze kura, czy jajko. Kto od kogo podłapał tę mega fazę? :) 


piątek, 31 października 2014

Projekt 52 / październik


Rozpoczynam Projekt 52 - portrety moich dzieci przez kolejne 52 tygodnie. 
Może powoli takimi krokami wprowadzę jakąś systematyczność w moje życie:).


Antonio:














Helenka:














piątek, 24 października 2014

Antoniu.


Cztery lata temu ten mały człowiek przewrócił nasze życie do góry nogami i uczynił najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. 


Kochany Synku, to takie banalne, ale jednocześnie czuję że najważniejsze - bądź zawsze szczęśliwy!





Jedno z pierwszych zdjęć Antonia. Wzruszam się jak widzę tego małego brzdąca. Tymczasem w pokoju obok śpi już czteroletni chłopiec...




niedziela, 19 października 2014

Jak brat z siostrą.


Zakochany On jest w Niej. Wiadomo, nic ciekawego z taką Dzidzią nie porobi, ale można się Nią chwilę pozachwycać i wszystkim po kolei się pochwalić.


Udało mi się złapać na pamiątkę kilka tekstów z ostatniego tygodnia :)


Antonio: Jaka ona słodka. Jakie ma słodkie oczka. Może zmienimy jej imię? Na Cukiereczek!

------------------------------------

Przebieram spokojną Helenkę.
Antoś: Chyba już się przyzwyczaiła.
Ja: Do czego? Do życia?
Antoś: Nooo do przebierania.
Ja: Tak Antosiu, ona tylko płacze gdy jest głodna. Przebieram ją z kupy, a ona by wolała wtedy jeść.
Antoś: Ale co? Tą kupę?

------------------------------------

Prasuję, Młoda leży w łóżeczku, Młody jej dogląda, nakręca pozytywkę, coś do niej zagada od czasu do czasu.
Młody: Ja nie wiem o co jej chodzi!
Ja: A co robi?
Młody: Nie śpi!

Już jej się zdarzają coraz dłuższe chwile spędzane na oglądaniu świata. Nie da rady przespać całego życia :).








piątek, 10 października 2014

Krótka historia smsowa.


Macio był wczoraj zarejestrować Helenę. Zaczęłam sobie wspominać jak to było cztery lata temu z Młodym, tak uroczyście, że aż się wzruszyłam i w ogóle. Nagle... przypomniało mi się coś jeszcze! Szybki skok, na stary blog. Tak, to było wtedy :). Jest jakiś plus w dokumentowaniu życia, nawet w tak małym stopniu jak to robiłam i robię nadal. Bo kto by pamiętał o tych smsach, albo o śmiesznych dialogach sprzed 7 lat, kiedy człowiek był młody i szalony?

Tymczasem odświeżam historię, bo bawi mnie do dzisiaj :)


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zostawiliśmy Antosia z Babcią Basią i pojechaliśmy do Nowej Huty zarejestrować go. W drodze powrotnej zabraliśmy Babcię Alfredę, która opowiedziała nam jakie to sobie śmieszne smsy popisała z Bartkiem - moim bratem.

Bartek- pomyliło mu się i myśli, że pisze z dziewczyną, "koleżanką".

Mama- niczego nie świadoma, sądzi, że syn po prostu napisał do swojej mamy.



B: Dojechałem cało miło było zobaczyć rodzinę :)

(był nas odwiedzić i zobaczyć najmłodszego siostrzeńca)

M: Śpij dobrze.

B: Dobranoc :) a Ty tak na serio idziesz już spać :)

(godzina 21:50)

M: Już spałam. Dobranoc.

B: Dobranoc :* przepraszam że obudziłem :*

(buziaczki nie wydały się Mamie podejrzane, nadal myśli, że wszystko jest w porządku)

M: Nie szkodzi będę spała lepiej, bo wiem, ze już w domu jesteś.

(poszli spać, noo Bartek pewnie trochę później
następnego dnia rano Mama otrzymuje kolejnego smsa)

B: Hej słońce :) jak się spało :) ?

(Mama pomyślała, że pisząc "Hej słońce" syn chciał poinformować ją o pogodzie jaka jest u niego, odpisała więc w podobnej konwencji, czyli pisze mu też w skrócie, że w Krakowie pada deszcz. A Macio do dzisiaj czasem śmieje się i mówi do mnie "moje Leje", bo skoro można kogoś nazywać Słońcem, to dlaczego nie Lejem :D? )

M: Leje, jestem z Frankiem, noc straszna, jeździli z nim na pogotowie.

(jakimś fartem u Bartka koleżanki też jest Franek, dlatego ciągle pozostaje nieświadomy, że pisze z Mamą)

B: Aha a co mu się stało? Jesteś w szpitalu?

M: W domu, Jadzia pojechała do urzędu pracy.

(w najbliższym otoczeniu koleżanki Bartka Jadzi już żadnej nie ma, dlatego pyta...)

B: Jadzia to kto?

(iiii teraz Mama już wie, że on nie wie, że pisze z nią! Dzwoni do niego i mówi, że Jadzia to jego siostra :D. Bartek na to: MAMA?!?!)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mój stary blog www.ida.blox.pl też jest fajny, ale przeniosłam się, bo zachciało mi się dodawać zdjęcia, a tutaj jest łatwiej :).

W bonusie do wpisu dodam jeszcze zdjęcia moich dwóch Tygrysków. Zarówno Chłopczyk jak i Dziewczynka mają tu po 7 dni :)



sobota, 4 października 2014

Leżymy... nic się nie dzieje...



Ja: Wiesz co?
Antoś: Co?
Ja: Kocham Cię.
Antoś: Wiesz co?
Ja: Co?
Antoś: Kocham Cię. A Ty jak mnie kochasz?
Ja: Tak bardzo jak wielki jest wszechświat.
Antoś: A ja Ciebie tak bardzo jak słońce parzy. 
Macio: A ja Was tak jak wiertarka wierci dziury.
Antoś: Eeee, to mało..., bo słońce może tą wiertarkę spalić! 


W takim miłosnym temacie dopiszę jeszcze piosenkę, którą Młody śpiewał dziś rano:

♫Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię Heluniu Ty Mały Gościu.♫



Zaskoczona Marysia, która nas odwiedziła nas gdy Młoda miała 5 dni: Jaki tu spokój! Myślałam, że w domu z noworodkiem panuje chaos i jest strasznie głośno. 

A Ona tak sobie śpi i śpi :).


niedziela, 21 września 2014

Nie martwimy - cieszymy :)

Ciągle słyszę teksty typu: "Zazdrość na pewno się pojawi", "a syn mojej siostry bił ją po urodzeniu drugiego dziecka", "ciekawe jak Antek zareaguje" - to oczywiście zmartwionym tonem, "oj, ale będzie zazdrosny", "teraz to się zacznie" i jeszcze ze sto razy o tym, że będzie zazdrosny...

Wiecie co? W ogóle się o to nie martwię :). Antek to najlepszy starszy brat na świecie.
To jest dla mnie niesamowite, że niespełna czterolatek może czuć tak silną więź z czymś tak abstrakcyjnym jak dziecko w brzuchu, którego nie widać. Gdy mnie całuje, całuje też Helenkę, gdy mnie przytula, to ją też musi, gdy mówi, że mnie kocha zawsze dodaje, że Helunię też kocha. Odlicza dni (a raczej noce, bo tak określamy odległość czasową, mówiąc mu ile razy jeszcze będzie musiał się położyć spać :)) do urodzin swojej siostry i naprawdę się na to cieszy. Choć wie, że na początku nie znajdzie w niej kompana do zabawy.

Najsłodszy jest, gdy mówi:
-"Będziemy kąpać dzidziusia? To musimy jej kupić jakieś piżamki. Ja wybiorę. Najlepiej różowe. Ucieszy się".
-"Będę Helunię uczył robić kupkę do kibelka."
- albo ostatnio gdy odbudowywaliśmy pojazdy z LEGO "Mamo, możesz przyczepić sobie tego jednego klocka, chyba się Helunia z tego ucieszy, jak myślisz?".

Kilka dni temu spotkała Antosia nieprzyjemna sytuacja w parku - jakiś chłopiec z mieczem chciał go zaatakować. Poradził sobie z tym bardzo dyplomatycznie, czyli nakrzyczał na tamtego, że ma go nie bić. Podziałało. Gdy sobie o tym przypomniał, a ciągle był zły na niego, powiedział mi tak: "Mamo, już jestem taki duży i silny, że mógłbym kogoś uderzyć, ale Helenki nigdy nie uderzę. Zawsze będę jej bronić, bo nikt nie może jej bić."

Także tego. Będzie dobrze. Antoniu drogi zawsze będziesz naszym najukochańszym synkiem i ta nasza najukochańsza córka tego nie zmieni, bo jak?