piątek, 19 grudnia 2014

List.


Piszemy list.

Ja: To najpierw napiszemy "poproszę". P jak parasol.
Antek patrzy się na mnie taki trochę zaskoczony.
Ja: Antosiu, a trzeba poprosić Mikołaja o prezent, czy rozkazać mu?
Antek: Pewnie, że poprosić! Przecież nie jestem jakimś królem!




Przypomniało mi się jak ja w podstawówkowych czasach napisałam do Świętego. Chciałam, żeby Mama rzuciła palenie. Udało się :). Swoją drogą, już nie pamiętam, czy faktycznie jeszcze wierzyłam w niego, czy to taka manipulacja z mojej strony była ;). Moja starsza siostra dopisała się do tego listu. Zażyczyła sobie wagon papierosów! W mojej kilkuletniej głowie to nie było 10 paczek, tylko wielki wagon towarowy wypełniony fajkami. Trauma. Trauma, mówię Wam.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Smaki.


Antek: A wiesz? Język rozpoznaje 4 smaki.
Macio: Tak? Jakie?
Antek: Słony, słodki, kwaśny, gorzki i słony.
Macio: No tak, to cztery, bo słony wymieniłeś dwa razy. Super!
Ja: Brawo! A Ty jaki smak lubisz najbardziej?
Antek: Najbardziej lubię zdrowe smaki.




sobota, 13 grudnia 2014

Reniferek.

Nastrajamy się świątecznie.
Rok temu w grudniu, odebrała mi Marta Antosia z przedszkola, a gdy przyszłam do niej po niego sesja była już zrobiona!
Instytucja Cioci to całkiem fajna sprawa :).
A Cioci - fotografki to już w ogóle :).









Kto nie zna (a jeśli zagląda na bloga od czasu do czasu to zna na pewno :)), może zaglądnąć do niej na fb KLIK i na stronę KLIK.



środa, 3 grudnia 2014

Chce mi się!


Kiedy wczoraj o 22 uświadomiłam sobie, że moje Starsze Dziecko następnego dnia jedzie z Ciocią na przedstawienie a ja mam w domu tylko suchy chleb (akurat nie dla konia, Mąż zje :P), musiałam zrobić szybki rachunek. Czy jestem w stanie upiec bułki, co by Młody miał na drugie śniadanie i nie zasnąć przy tym spalając je doszczętnie? Spojrzałam na moje Młodsze Dziecko, wyspane i wesołe. Zdałam sobie sprawę, że spania nie będzie, więc zabrałyśmy się do roboty.


Eeee, to nie miał być wpis o tym jaka jestem wspaniała, bo piekę super bułki po nocach :).
Miało być o tym dlaczego mi się chce to robić. 

Ano. Dzisiaj rano.
Ja: Antosiu, upiekłam coś dla Ciebie w nocy.
On: Co?
Ja: Bułki.
On: Dziękuję Ci Mamusiu! Bardzo! Kocham Cię! Wiesz jak Cię kocham? Zaraz ci powiem. Jak wielkie jest słońce, jak parzy słońce, jak wielki jest wszechświat i jak miażdżą skały.

A potem sobie zażyczył dziesięć bułek z masłem i dwie z masłem oraz dżemem porzeczkowym. 


niedziela, 30 listopada 2014

Projekt 52 / listopad


Zdjęcia są!
  Co prawda nie wszystkie ja robiłam, ale z tego co pamiętam takiego założenie chyba nie miałam :).



Początek listopada, słońce świeci, trawa rośnie, żyć nie umierać. Szkoda, że się skończyło :).




Zanim Antoś się zmienił w transformera pomagał tacie zwozić drewno.




To zdjęcie robiła Bera (dzięki!). Chyba miało być rodzinne, za to wyszło super-Antkowe. Strzeliłam na czarno-białe co by było bardziej artystyczne, zwłaszcza, że my tacy rozmazani z tyłu to pasuje. Hehe. 



Jedziemy na imprezkę do Karnio, mówię do Macia, że nawet nie biorę aparatu, bo Mart na pewno będzie robiła zdjęcia. Taka fotografka w rodzinie rozleniwia, że heja :). No MEGA rozleniwia, ale na szczęście udało się i jest zdjęcie Antkowe nr 9!




Czas na Helenkę :). 



10 listopad, taka "przygoda" (czyt. przyjemna pogoda). Kiedyś się przejęzyczyłam i ten skrót myślowy na stałe zagościł w naszym słowniku :).


To zdjęcie tata robił, bo ja śpiewałam "uuu marijaaaa uła uła uła a ja ja jaj" :)



I na koniec hicior wyżej wspomnianej już imprezy! 
Helenka modelka pozuje nawet we śnie :).
Za uchwycenie chwili dziękuję niezastąpionej Szwagierce :).




Dziękuję za uwagę. Za miesiąc kolejny odcinek! 
A biegać to chyba na wiosnę zacznę... hahaha.


Część pierwsza tutaj - KLIK


czwartek, 13 listopada 2014

Mega* wyobraźnia.



Mamo! Mamo, patrz! Mam motor!



I teraz... uwaga...




Zaraz przemieni się...



W TRANSFORMERA!!!



Ma tu takie dwa karabiny i strzelbę ogniową... Puf, puf, puf!





--------------------


*Ostatnio Antek do prawie każdego przymiotnika dodawał "mega": mega dziwne, mega duże, mega fajne, mega śmieszne, było na porządku dziennym. Tymczasem, mimochodem zauważyliśmy z Maciem u mnie podobną tendencję i teraz nie wiemy co było pierwsze kura, czy jajko. Kto od kogo podłapał tę mega fazę? :)